Wiosna, jesień, zima.
Czubek: Postuluje o taką konstrukcję roku meteorologicznego już od dawna. Ci, co mnie znają wiedzą, że nienawidzę lata, a konkretnie upałów, kiedy to żar leje się z nieba, desperaci robią skwarka, a co wrażliwsi (m. in. ja) kończą się w męczarniach.
Życie bez lata było by o wiele piękniejsze.
-> Spadła by liczba topielców
-> Nie było by shitu w postaci Lata z Radiem (i Polsatem)
-> człowiek nie kleił by się do wszystkiego i do wszystkich (przypomnij sobie swój ostatni letni seks nie w wodzie)
-> (w związku z tym) spadło by zużycie wody, bo nikt nie musiał by się kąpać dwa do trzech razy dziennie
-> Nie było by chrzań się Frappe
-> Nie było by wysypu powakacyjnych dzieciaków (lato sprzyja rozwiązłości, a fe!)
-> Nie było by masy komarów (o 7 rano przy kawie mnie ugryzł w tyłek przez piżamę!)
itd. Ja tak mogę długo. Ponarzekawszy od serca, napiszę jeszcze kilka konstruktywnych zdań, żeby znowu nie było, że Czubek to zrzęda.
Dzisiaj byliśmy z Nimrodem nad Zalewem, żeby nie było, że lato nam uciekło bez ani jednego pobytu na plaży. My,jak już wiecie, prawdziwi miłośnicy i czciciele słońca, rozłożyliśmy się w największym cieniu w okolicy i leżąc w ubraniu czytaliśmy gazetę. Potem ja doszłam do wniosku, że a nuż się opalę (przypominam: ciągle w cieniu) i rozebrałam się do kostiumu. W tej to chwili okazało się, że Nimrod nie posiada kąpielówek, za co go przez jakiś czas serdecznie nienawidziłam, jako że dla mnie gwoździem programu miało być pływanie. Na szczęście po obiedzie (rozpalanie grilla nie jest naszą sprawnością harcerską, oj nie :P) i pivku pojechaliśmy do miasta i kupiliśmy wypasione kąpielówki dla Nimroda. Teraz już nie ma zmiłuj i jutro choćby się waliło i paliło, idziemy na basen. Generalnie dzień był miły, choć ze względu na upał, męczący. Wracając do myśli przewodniej mojego postu, jeszcze raz zaznaczam, dzieci, zapamiętajcie sobie, lato jest złe. Przypomnijcie sobie wszystkie fantastyczne zimowiska, kiedy jeździliście na snowboardzie, rzucaliście się śnieżkami, lepiliście bałwana, robiliście kulig, piliście grzane wino na rozgrzewke, jak również herbatę z rumem...hem, to już może nie, ale na pewno było świetnie i nikt z was nie myślał wtedy o morzu, plaży, leżaku i rybie ze smażalni. Zaufajcie mi, mam rację i wspomnicie moje słowa, kiedy wasi przyjaciele dostaną udaru cieplnego! Mówię to wam ja, a wiem co mówię, bo mam maturę, co, jak się okazuje, staje się powoli szpanerskie i limited. Pzdr.


1 Comments:
Zdecydowanie wolę zimę! A właśnie się dowiedziałem, że w szalenie prestiżowym liceum w mojej miejscowości o kryptonimie "K. - w kręgu tajemnic" 40% osób NIE ZDAŁO matury.
No comments.
Prześlij komentarz
<< Home