środa, lipca 05, 2006

I am thinking it's a sign...

Czubek: Miałam plan wrzucić tu tekst kolejnej piosenki, ale przecież nikt przez to nie przebrnie ;)

Trzeci, dla mnie, dzień wakacji, masa osobistych planów i w sumie na razie jest średnio. Jestem chyba z pokolenia nie umiejących się wyluzować pracoholików, którzy są chorzy, kiedy mają wolne, bo czują, że marnują cenny czas. Kiedy nie mają czasu na odpocznek są chorzy, bo wiedzą, że bez niego nie będą wydajni. Błędne koło, w które się osobiście wkręciłam pod przykrywką realizowania marzeń i planów. Dzieci nie próbujcie tego w domu, bo zapomnicie, jak to jest mieć spokojną głowę. O ile jeszcze sami nie jesteście ofiarami tego wyścigu szczurów.

Plany na wakacje? Siedzę w lesie przez jakiś czas, próbuję odpocząć, spędzić trochę czasu z babcią, zobaczyć się ze znajomymi. Chcę też wyjechać na parę dni z Nimrodem i Tianem wraz z ekipą jakąś (tak mi kiedyś powiedzieli, ale może kłamali :P) i jeszcze mam zamiar wybyć z nieocenioną P. z pokoju/kuchni obok na obiecany babski wyjazd. I litania do przyszłego naukowca - francuski podciągnąć, poczytać dużo, braki w edukacji uzupełnić (tak tak dzieci, ustawa o Trójstronnej Komisji do Spraw Społeczno-Gospodarczych i wojewódzkich komisjach dialogu społecznego, to mimo wszystko JEST ważne, podobnie jak historia belgijskiego systemu partyjnego).

Nimrod jest we Wrocku, ciężko pracuje, żeby się utrzymać i kupić mi coś ładnego (albo w odwrotnej kolejności :P). Nową nowością jest fakt, że panowie Szlaczek i Nimrod zmienili miejsce zamieszkania i obecnie okupują mieszkanie na Zaciiiiiszu (nie żeby ich z poprzedniego wyrzucili na przykład, oni ciągle utrzymują wersje o niezgodności charakterów i potrzebie bliskości między Szlaczkiem a Grunwaldem ;D).

Dziś doświadczyłam czegoś przyjemnego - udało mi się podłączyć laptopa w altanie przed domem (kabel od kosiarki itd.:P) i oglądałam Zakochanego bez pamięci. (swoją drogą, beznadziejny przekład tytułu, bo Eternal Sunshine of the Spotless Mind to nie to samo co Zakochany bez pamięci; z drugiej strony - nie mam pomysłu na lepsze tłumaczenie ;/). Polecam, bo to naprawdę fantastyczne doświadczenie, tak siedzieć sobie w cieniu z kawą w wielkim kubku, z nogami na stole i słuchawkami na uszach, oglądając świetny film. A do obejrzenia tego szczerze zachęcam.

Heh, Nimrod, ciekawe ile jeszcze będzie "naszych" filmowych historii? ;) (to tak nawiązując do tytułu postu). Pzdr.

5 Comments:

At 3:06 PM, Anonymous Anonimowy said...

Hej hej
Jedziemy na zwiady serwowe (czyli temat tych klamstw :P) dzis przed polnoca i dowiemy sie o ew. miejsca na wrzesien czy inny wolny terminowo-mon-nimrodowy termin.

Co do pracoholizmu to mam dla Was (Nimr mon juz wie) swietny pomysl - zajrzyj poki co na www.tian.w.inds.pl/maszglos i www.maszglos.pl; po powrocie nasze stowarzyszenie zaczyna dzialalnosc a poki co enjoy your holiday..

pozdroo dla Was Misie ;]

 
At 5:50 PM, Anonymous Anonimowy said...

Aaaa i jeszcze cos.

Zdjecie Wasze powinno wrocic-njo~!

:)

 
At 9:47 PM, Anonymous Anonimowy said...

to już koncert życzeń do Nimroda, on jest naszym technicznym :P

 
At 7:00 PM, Anonymous Anonimowy said...

Nimrod, Nimrod, zdjecie dawaj :>

 
At 11:01 PM, Anonymous Anonimowy said...

;) tak trzymać

 

Prześlij komentarz

<< Home