I'm the son of rage and love...
Nimrod: To ja. Wróciłem, a właściwie to zostałem zesłany. Ale od początku...
Ostatni raz kiedy cokolwiek pisałem, mogliście się dowiedzieć, że znalazłem mieszkanie we Wrocku. No i tutaj się nic nie zmieniło, gdyż mieszkamy sobie spokojnie ze Szlakiem w całkiem niezłych warunkach z 4 osobnikami, na których składają się 2 dziewczyny i dwóch chłopaków. Jak to Czubek określiła, nie ma u nas "kolektywu", lecz poza tym jakoś się da żyć. Moje życie może się więc wydawać miłe i spokojne, bo nie powiem, zdarza się i tak, bo z internetem w pokoju, 19 calowym monitorkiem, i fajnym kompem nie mam co narzekać na spędzanie samotnie czasu w domu, w wolnych chwilach oczywiście spotykamy się z Czubkiem, to znaczy najczęściej ja jeżdżę do niej, i wkurzam jej współlokatorki;)
No ale to nie wszystko niestety...Jest jeszcze kwestia przeklętej pracy...
Trochę zbyt pochopnie wybrałem jedną możliwość, która niestety okazała się nie tym czego się spodziewałem (głównie finansowo). A mianowicie pracuję jako "ochroniarz" (kto mnie widział wie skąd te cudzysłowa) w pewnym szykownych 4- gwiazdkowym hotelu we Wrocławiu. Moja praca polega na siedzeniu przez 12 godzin w nocy (od 19 do 7) przed monitorkami i od czasu do czasu zrobieniu obchodu. Tak więc może się wydawać całkiem spoko, z tym że tak nie jest. Płacą śmiesznie mało, i do tego dochodzi fakt, że z jedną "nocką" wiążą się dwa dni wyjęte z życiorysu.
Ale zawsze to coś, szczególnie że ciągle szukam czegoś innego. Wysłałem już kupę CV, listów motywacyjnych, byłem na paru spotkaniach o pracę ( albo akwizycja-90%, albo nieludzka praca na stacji benzynowej-nomen omen też po 12 godzin!), ale jak na razie nic z tego nie ma :/
Tak mniej więcej minęło mi prawie 2 miesiące pobytu we Wrocławiu, aż do pewnego pięknego dnia...gdy...zachorowałem na ospę wietrzną!!!HA!Czyż to nie zabawne???!!!!:/
Nic gorszego mnie spotkać po prostu nie mogło, nie mogę pracować, więc stracę prawię połowę tego co miałem zarobić w tym miesiącu, a do tego nie moge szukać żadnego nowej pracy, bo odpada umawianie się na spotkania:/ Wróciłem więc do Miasta Świętej Wieży, bo tu się chyba lepiej wykuruję, mimo że wesoło nie jest (cała powierzchnia skóry swędzi, a drapać nie mogę, i bezustanny, pulsujący ból głowy). Nie mam pojęcia ile jeszcze to potrwa, siedzę już tutaj trzeci dzień, a już mam wszystkiego dość, nie mam co robić, nawet ściągnąłęm najnowszego harego portiera i go obejrzałem, mimo że planowaliśmy z Czubkiem iść do kina na to:/ Czuję że oszaleję tutaj z tego nic nie robienia...
RODZICE!!! ZARAŻAJCIE SWOJE DZIECI OSPĄ WIETRZNĄ JAK SĄ W PODSTAWÓWCE!!! TO NAJLEPSZE CZASY NA NIC NIE ROBIENIE!!!
A ja wracam tymczasem do mojej agonii...


1 Comments:
Uh uh uh.
A ja nie mialam jeszcze zadnej choroby zakaznej.... Strach sie bac?
Wracaj szybko do zdrowia!
Prześlij komentarz
<< Home